Rozdział 8

Jedliśmy spokojnie kolację, Chejron już nas przedstawił, gdy nagle do pawilonu wbiegła jakaś dziewczyna.

- Spotkałam Hefajstosa! Niósł największą siekierę, jaką w życiu widziałam! Mówił coś o tym, że Ares porwał Afrodytę i że nie ujdzie mu to na sucho.

- No to wspaniale! Zaraz będziemy mieli wojnę bogów!- Chejron był zestresowany zaistniałą sytuacją.- Ktoś pójdzie na misję?

Zgłosili się Percy i Annabeth.

- Chejronie!- powiedziałam.- Czy my też możemy?

Wszyscy oprócz nas, Percy’ego i Ann zaczęli się śmiać. Nie rozumiem. Oni mając 14 lat też na pewno marzyli o pójściu na misję. I pewnie nikt ich nie wyśmiał.

Moje rozmyślania przerwał głos Chejrona:

- No… Jeśli Percy i Annabeth będą was pilnować…
- Damy radę- odpowiedział mu Percy.
- W takim razie wyruszacie jutro rano.
Po kolacji poszliśmy w piątkę nad jezioro kajakowe. Zamoczyłam stopy w wodzie i…
- Jenette- powiedziała zaniepokojona Diana.
- Obróć się- dokończyła Annabeth
Obróciłam się. Nad moją głową widniał hologramowy trójząb.
- Jesteśmy rodzeństwem.- powiedział Percy.

Rozdział 7

Podeszła do nas dziewczyna, mniej więcej w wieku Percy’ego.

- To jest Annabeth, córka Ateny.

- Cześć.- powiedziałam.

- Macie przy sobie komórki?- Annabeth wyglądała na przerażoną.

- Tak, a co..- zaczęła mówić Diana, kiedy wszystkie trzy wyjmowałyśmy telefony z kieszeni.

Annabeth w jednej chwili złapała 3 komórki i cisnęła nimi do jeziora.

- To był nowiutki Iphone!- wrzasnęła Megan, po czym kopnęła Percy’ego w nogę.

- Ała!

- Ty chyba jesteś nienormalna!- krzyknęła Megan.- odkupujesz!

- Megan, tak?- zaczął Percy- półbogowie nie mogą mieć komórek. To przyciąga potwory.

- Zaraz kolacja.- powiedziała Annabeth.- Musimy iść.

- Chodźcie już, inaczej zjedzą was harpie.- Ostrzegł nas Percy.

Cała nasza piątka skierowała się w stronę pawilonu jadalnego.

Rozdział 6

Percy_JaksonPrzewróciłam się. Gdy wstałam zobaczyłam wysokiego chłopaka. Mógł mieć około 18 lat.

- Przepraszam, trafiłem cię?- spytał.

- Nie, wiesz?! Tylko dlaczego leży na ziemi?! Weź ty się durniu nawet nie odzywaj!- Megan była nie na żarty wkurzona.

- Jestem Percy Jackson.- przedstawił się chłopak.- Jesteście nowe?

- Tak- powiedziałam.- Z jakiego jesteś domku?

- Dla mnie- wtrąciła się Megan- może nie być z żadnego!

- Megan…- Diana próbowała uspokoić naszą koleżankę.

- Mój ojciec to Posejdon. Ale zaraz… chodźcie ze mną! Musicie kogoś poznać.

Ciąg Dalszy Nastąpi…

Rozdział 5

Ogarnęło nas przerażenie. Był angielski, ale nie było Afrodyty. Powiedziano nam, że ,,wyjechała” i nie wiadomo, kiedy wróci. Do klasy wszedł mężczyzna w średnim wieku. Wszedł, jak wszedł- wjechał na wózku. Miał długie, kręcone włosy, brodę…

- Witam. Nazywam się Chejron.- powiedział.- Wasza trójka- wskazał na mnie, Dianę i Megan.- Zostańcie po lekcji.

Nie wiedziałam, dlaczego akurat nam kazał zostać, ale byłam pewna, że wie, gdzie jest bogini.

- Chciałbym, żebyście pojechali ze mną w jedno miejsce.- powiedział Chejron, gdy wszyscy wyszli.

Może to trochę bez sensu, ale zgodziłyśmy się bez wahania. Rodzice nie byliby zachwyceni, że obcy facet chce nas gdzieś zawieźć, a my się zgadzamy. Ale wiedziałam, że możemy mu zaufać.

Wsiadłyśmy na tylne siedzenia samochodu i auto odjechało. Po kilku godzinach dotarliśmy na miejsce.

- Obóz Herosów- przeczytała Megan z napisu znajdującego się nad wejściem.

Weszliśmy. Chejron kazał nam pójść do domku Hermesa. Zapukałam. Otworzył nam niski chłopak o twarzy przestępcy.

- Czego tu szukacie?

- To nowi herosi. Wpuść ich, Connor.- nagle nie wiadomo skąd pojawił się koło nas Chejron, tym razem bez wózka inwalidzkiego.

- Wow! Co to jest!- wrzasnęłam, gdy zobaczyłam pół człowieka, pół konia.

- Jestem centaurem.- odpowiedział widocznie przyzwyczajony już do takiej reakcji na swój widok Chejron.

Weszłyśmy do domku i wybrałyśmy sobie łóżka.

- To gdzie najpierw idziemy?- spytałam.

- To chyba jasne.- powiedziała Diana. Poszłyśmy obejrzeć cały obóz. Nagle wpadło na mnie coś ciężkiego.

Rozdział 4

Jeszcze nie przedstawiłam wam mojej rodziny! Moja mama jest śmiertelniczką. Ma na imię Bella. Jest bardzo fajna. A mój tato… mama mówiła mi, że pracuje bardzo daleko od domu i dlatego nie mieszka z nami. Ale ja w to nie wierzę. Mama naprawdę ma gdzieś schowane zdjęcia jakiegoś faceta, ale on nie jest moim tatą. Wiem, że mój ojciec to ktoś potężny.
Lecz mojej mamie trudno to wytłumaczyć. Za każdym razem słyszę tylko:
- chyba wiem, kto jest twoim ojcem!
Na razie nie dowiem się, kim jest mój PRAWDZIWY tato…

Rozdział 3.

Wiedziałam jedno- moja pani jest Zeusem. Niestety nadal nie miałam pojęcia, czy jest jedynym bogiem w naszej szkole. Miałam nadzieję, że tak- bogowie niezbyt mnie lubili. Zeus cały czas wykorzystywał mnie do zmazywania tablicy, sprzątania klasy, itp.
Na szczęście właśnie zaczynał się Angielski- jedyna lekcja, na której jestem spokojna. Pani miała na sobie piękną czerwoną suknię i idealny makijaż. Cały czas uśmiechała się do mnie tak, jakby wiedziała o czymś, o czym ja nie wiem i była z tego zadowolona. I nagle uświadomiłam sobie, że ona naprawdę wie o tym, czego ja nie wiem.
- Diana… Megan- szepnęłam.- pani od angielskiego to…
Zadzwonił dzwonek na przerwę. Siedziałam w ławce; byłam zbyt oszołomiona, żeby wstać. Wreszcie, po dwóch latach nauki u tej pani coś sobie uświadomiłam. Właśnie skończyła się nasza lekcja z Afrodytą, boginią miłości.

Ciąg dalszy już niedługo. Podobało się? Proszę, komentujcie.

Rozdział 2.

Koszmarny sen zaczął się tak:
Byłam na działkach (R. O. D. O. S.).
Zobaczyłam naszego śmiertelnego przyjaciela Patricka. Dogoniłam go i poszliśmy na koniec alejki. Za płotem było laboratorium. Zobaczyłam wchodzącą do niego moją nauczycielkę. Zawołałam ją, ale zdążyła wejść do środka. Za to podeszła do nas INNA nauczycielka. Zaczęła opowiadać mojej mamie (która nie mam pojęcia skąd się tam wzięła) o moich ocenach. Obróciłam głowę, żeby zobaczyć minę Patricka, ale zniknął. Gdy znowu popatrzyłam na moją nauczycielkę, zobaczyłam, że nie wygląda już tak jak wcześniej. Miała zmarszczki i długą brodę. Była Zeusem! Nie wiem, skąd to wiedziałam, bo przecież nigdy nie widziałam Zeusa. Bóg powiedział mi:
-,, Uważaj na…”
Czemu nie dokończyłam? Przecież to ja, więc musiałam zrobić najgłupszą z możliwych rzeczy- nie zapamiętałam, na co mam uważać.

Ciąg dalszy nastąpi już niedługo. Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj. Dziękuję za przeczytanie :-)

Rozdział 1.

Może zacznijmy od tego, że się przedstawię. Nazywam się Jennette. Mieszkam (do niedawna spokojnie) w Nowym Yorku. Mam 13 lat. Zaledwie tydzień temu myślałam, że jestem normalną nastolatką (która co prawda ma problemy z wysiedzeniem w miejscu, ale jednak normalną).
Chciałabym móc dalej tak myśleć. Ale nie! Nie można zapomnieć, że przecież jestem pechowa i odrobina szczęścia w moim przypadku to cud. Mówię serio. Właściwie mówienie kłamstw nie sprawia mi żadnego problemu, ale pisanie to już zupełnie inna sprawa.
Pewnie zastanawiacie się teraz, dlaczego bycie ,, niezwykłą” jest godne pechowca? Właściwie to nawet nie jest bycie niezwykłą, tylko dziwną, niewiarygodną i nienormalną. Ale i tak mam troszeczkę szczęścia – w mojej szkole nie jestem dziwna jako jedyna. W ,, niezwykłości „  towarzyszą mi moje przyjaciółki- Diana i Megan. Nasze ,, normalne” koleżanki próbują nas naśladować, ale to zupełnie nie to samo.
Przejdźmy do rzeczy. Wszystko zaczęło się od strasznych snów. Na początku się nie przejmowałam, ale jeden sen zmienił wszystko…

Ciąg dalszy już niedługo. Dzięki za przeczytanie. Proszę, komentujcie i polecajcie znajomym. Do następnego razu! :-)