Rozdział 20 3 Od kwiata do brata

- Leo, kwiat zniknął!- krzyknęłam po kilku sekundach.
- Jak to zniknął?!
- Nie wiem. Poszedł sobie.
- Może jest gdzieś tutaj. Poszukajmy.
Przeszukaliśmy cały domek, kwiatka nigdzie nie było.
- I co teraz zrobimy?- spytałam Leona.
- Nie wiem, nie wiem…- chłopak zaczął rozglądać się po pokoju.
- Valdez, skup się!- rozkazałam.
- Spokojnie. Jeśli wędruje po domkach, to następna jest Afrodyta.
- W sumie… Chodź.
Poszliśmy w kierunku domku bogini miłości. Gdy mijaliśmy boisko do koszykówki, na mojego przyjaciela wpadł jakiś chłopak, około 16 lat, wysoki, z włosami koloru ciemny blond i zielonymi oczami.
- Sorki, Leo- przeprosił, a potem pobiegł szybko w przeciwną stronę.
- Dziwny chłopak- powiedziałam.
- Racja.
Dotarliśmy na miejsce. Od progu słychać było krzyki, co w tym miejscu było normalne. Jednak gdy weszliśmy się do salonu, syna Hefajstosa zamurowało. Ja dopiero po chwili sekunach zrozumiałam, o co chodzi. Chłopak, którego spotkaliśmy przed chwilą rozdawał wszystkim półboginiom tulipany.
- Leo, Jennette, miło was widzieć!- zawołał zielonooki, po czym podbiegł do nas i wręczył nam po kwiatku- O, proszę!
- My się znamy?- zdziwiłam się.
- Jasne, tylko wcześniej widzieliście mnie zielono- żółtego! Jestem Casper. Casper Hammerson.

No tak. Mogłam na to wpaść. Stał przed nami nieznajomy który przyszedł do naszego Obozu. I nie pomyślałam, skąd ten chłopak znał imię Valdeza? I moje imię? Mrugnęłam porozumiewawczo do Leona. To jasne. Świr.

- Słuchaj, Casper…- zaczęłam mówić- Skąd jesteś? Jak w ogóle widzisz ten Obóz? Ludzie nie umieją go zobaczyć.
- Ja nie jestem śmiertelnikiem.
Potwór. Wyciągnęłam miecz.
- Ej, Jen, spokojnie. Ten mieczyk nic mi nie zrobi.
Zamachnęłam się, ale sztylet nie wyrządził mu krzywdy.
- Jak to? Co tu jest grane?
- Nie zauważyłaś, że kwiatek zniknął z parapetu?- spytał.
- Nie rozumiem?
- Podlałaś go wczoraj morską wodą. Zmieniłaś mnie z rośliny w boga.
- W boga?
- To ja jestem gadającym kwiatkiem, synem Demeter i Posejdona. Nie jestem herosem, tak jak wy, tylko pomniejszym bóstewkiem.
- Ale dlaczego zamienili cię w roślinę?
- Kiedyś niechcący powiedziałem, że Demeter zna się tylko na swoich drzewkach i krzaczkach. Nigdy nie powtarzaj tego błędu.
- No dobrze.
- Odczarowałaś mnie, tylko, że na jeden, może dwa dni.
- A potem znowu będziesz zrzędzącym kwiatkiem?
- Ej, ja nie zrzędzę.
- Niech ci będzie.- popatrzyłam kątem oka na Leona, a on po prostu zaczął się śmiać.

Przepraszam, że nie było rozdziału wcześniej. Postarałam się napisać troszkę dłuższy. Jak Wam się podoba?
Proszę o komentarze.

Rozdział 19 3 Nieznajomy w Obozie, Kwiatek?

Następnego dnia mieliśmy ćwiczenia. Wstałam rano i gdy miałam wychodzić, gdy odezwał się Percy.
- Dzisiaj mnie nie budzisz?
No tak. Zapomniałam, że mój brat jest spowrotem w Obozie.
- Wstawaj, bo nie zdążysz na śniadanie.
- Już, siostrzyczko.
Zaczekałam na Jacksona i razem poszliśmy do stołówki.
Cały dzień wspinaliśmy się na ściankę wspinaczkową.
Gdy wieczorem wróciłam zmęczona do swojego domku, położyłam się na łóżku, gdy nagle usłyszałam głos z okolicy parapetu.
- Ej, kiedy mnie podlejesz? Daj mi coś do picia.- krzyknął magiczny kwiatek.
Wkurzona zeskoczyłam na podłogę i poszłam do kuchni, po czym zawołałam do rośliny:
- Kawa, cola czy sok pomarańczowy? Co wybierasz?
- Zwykłą wodę, idiotko!
- Proszę bardzo!- zdenerwowałam się. Udałam się do salonu, podeszłam do kwiata, po czym otworzyłam jedno źródełko i kazałam wodzie wlać się do doniczki.
- Zwariowałaś?!- wrzasnął kochany kwiatuszek.
- No co, prosiłeś, to dałam ci picie.
- Po co ja was wyciągałem z tej piwnicy, mogliście tam dłużej posiedzieć…
- Nie mam zamiaru się teraz kłócić. Dobranoc.- położyłam się do łóżka.

Następnego dnia rano, gdy tylko się obudziłam usłyszałam krzyki. Wstałam i wyszłam z domku, jeszcze w kapciach. Po chwili wpadł na mnie Leo.
- Hej, Jen, słyszałaś?!- zawołał.
- O czym?- zdziwiłam się.
- Dziś w nocy wszedł do Obozu ktoś obcy!
- Naprawdę? Ale od Aresa?
- Nie wiem. Ktoś już poszedł po Chejrona.
- A gdzie ten obcy teraz jest?
- Nie wiadomo. Ale Annabeth widziała, jak wychodził z waszego domku nr 3!
- Jak to? U nas nikogo nieznajomego nie było.
- Dziwne.
- Chodź na chwilę do mnie, przebiorę te kapcie.
- Ok.

Gdy byliśmy już u Posejdona, ubrałam buty i mieliśmy wychodzić, kiedy pomyślałam, że kwiat mógł kogoś zobaczyć.
- Leo, czekaj.- powiedziałam, a potem zwróciłam się do rośliny, nawet na nią nie patrząc. Zamiast popatrzeć wiązałam sznurówki- Kwiatku, widziałeś kogoś nieznajomego w nocy?
Cisza.
- Kwiatku?- nadal nie patrzyłam w stronę parapetu- Nie obrażaj się, nie chciałam się pokłócić.
Cisza.
- Kwiatku? Wredna Roślino Doniczkowa, odpowiedz!!!
Cisza.
Okropnie wkurzona obróciłam się w stronę okna i zobaczyłam stojącą na parapecie pustą doniczkę, a obok troszkę rozsypanej ziemi. Uświadomiłam sobie wtedy prawdę.
Kwiat uciekł z donicy. Kwiat wyszedł z domku.

Kwiat zniknął.

Jak myślicie, co się stało z kwiatkiem? I kto obcy jest w Obozie?

Jeszcze jedno. Proszę Was o to, żebyście nie kopiowali nigdzie treści tego bloga. Czytajcie, komentujcie, tylko nie kopiujcie. Dziękuję.

Czekam na Wasze komentarze.

Rozdział 18 3 Plan bitwy i wygłupy Leona

Nie da się opisać zdziwienia, jakie czuliśmy, gdy Hades i Percy wlecieli na szkieletowych pegazach do Obozu Herosów. Kiedy tłum półbogów otrząsnął się z szoku, Annabeth krzyknęła:
- Niech ktoś idzie po Chejrona!
Władca Podziemia zszedł ze swego rumaka i podszedł do grupy obozowiczów. Tłum automatycznie przesunął się kilka metrów do tyłu.
- Nie bójcie się.- powiedział spokojnie bóg- Jestem po waszej stronie.
- Jak to?- zawołał Leo.
- Jackson przekonał mnie, żebym zostawił Aresa. Percy?
- To prawda.- oznajmił mój brat, po czym zeskoczył na ziemię i podbiegł do nas.
- Ares przegra.
- Jesteś wielki, bracie.- powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Hm…- chrząknął ojciec Nico- Jackson jest tylko półbogiem, a ja mam też drugą boską połowę, więc…
- Ty też jesteś wielki, Hadesie.- przerwała mu Piper.
- Ja to wiem.- oznajmił nieśmiertelny- No, jako że Persefona pilnuje Podziemia, my możemy iść już na wojnę.
- Ares sam tutaj przybędzie, Panie.- sprostował Chejron, który właśnie przygalopował na polanę.
- To ja tutaj poczekam. Zaprowadźcie mnie do mojego domku.- rozkazał Hades, po czym razem z centaurem poszli w stronę mieszkalnej części Obozu.

- …Pójdziecie tędy- Annabeth wskazała palcem punkt na mapie. Siedzieliśmy na podłodze w domku nr 3, a Annabeth i Diana tłumaczyły nam plan bitwy- Rozumiecie?
- Tak.- pięcioro półbogów pokiwało zgodnie głowami.
-… I wtedy dzieci Demeter i Afrodyty (oprócz Piper) wybiegną stąd- przesunęła palec o kilka centymetrów- Co nie?
- Tak jest!- zawołał Percy, a potem się uśmiechnął.
- I tyle. Czegoś nie zrozumieliście?
- Spokojnie, Pani Przedszkolanko. Będzie leżakowanie?- wypalił Leo.
- Skoro Leoś chce już spać…- powiedział półgłosem Jason. Ja, mój brat i McLean wybuchnęliśmy śmiechem.
- No co?- zdziwił się Valdez- Takie wymyślanie żartów, a zwłaszcza takich śmiesznych, jest męczące.
- Chodź, Leo, bo nam tu uśniesz- Grace się zaśmiał- odprowadzę cię do domku.
Chłopcy sobie poszli, chwilę po nich wyszły dziewczyny. Ja i Percy położyliśmy się spać.

Komentujcie!

Rozdział 17 3 Brawa dla Percy’ego!

- Zadzwońcie, jak Ares przegra.- powiedziała na pożegnanie Hazel, a potem razem z Frankiem po obściskaniu wszystkich wyszli z Obozu. Została nas szóstka.
- Annabeth, zamierzasz skorzystać z pomocy Luke’a?- spytał Leo.
- Nie wiem… Jeśli on nie kłamie…- powiedziała wycierając z policzka resztki łez. Wmawiała nam, że płakała, bo musiała rozstać się ze swoimi przyjaciółmi na jakiś czas, ale naprawdę tęskniła za Percy’m. Mi też było smutno, że mój brat jest na przetrzymaniu u Hadesa, ale miałam nadzieję, że niedługo wyjdzie z Podziemia. Ponieważ był już wieczór, poszłam do pustego dzisiaj domku i położyłam się spać.

- I co teraz, Percy? Posiedzisz trochę u mnie, a potem będę musiał cię wypuścić. Wrócisz do siostry i swoich przyjaciół, albo do pustego Obozu. Zależy, jak bardzo Ares się postara.
Jackson zamrugał oczami. Stał w miejscu i nie miał jak się ruszyć.
- Posłuchaj…- ciągnął Hades- Mój syn Nico…- Na te słowa Percy zmarszczył brwi- polubił twoją siostrę. Ale ona wybrała tego całego Leona.
- Nico wdał się w Aresa.- pisnął syn Posejdona- Afrodyta ma już męża…
- Tak? Tego brzydala, Hefajstosa? Powiedzmy szczerze, ja i Ares to zupełnie inna liga.
- Jak to ty i Ares?
- Afrodyta jasno powiedziała, że nie chce Aresa. Ale to dlatego, że nie potrafił jej odpowiednio oczarować. Słuchaj, mogę ci zaufać?
- A od kiedy to Hades komuś ufa?
- Jeśli piśniesz coś komukolwiek, to dotrzymasz mi jeszcze towarzystwa.
- Nic nie powiem.
- To dobrze. No więc jeśli Ares nie potrafił dobrze zbajerować bogini, to może mnie się uda.
Percy nie chciał dłużej słuchać o planach Hadesa, ale mógł w ten sposób zdobyć potrzebne na bitwie informacje.
- Ale, Panie Hadesie, nie pomyślałeś o tym, jak zareaguje Ares, gdy dowie się o twoich zamiarach?
Na twarzy boga pojawiło się zdziwienie. Chwilę później powiedział:
- Nie obchodzi mnie Ares.
- Zastanów się. Gdyby Afrodyta wybrała ciebie, Ares wpadłby w szał. Byłaby druga wojna. Co oznacza więcej twoich poddanych.
- No nie wiem… Może masz rację, herosku.
- Jest na świecie dużo fajniejszych bogiń.
- Niech ci będzie. Ale teraz trzeba przeszkodzić Aresowi w rozpętaniu trzeciej wojny światowej!
Hades odczarował Jacksona, który skakał z radości, że odzyskał wolność. Heros nie mógł uwierzyć, że namówił władcę Podziemia do zmiany stron.
- Chodź, mój bratanku!- zawołał nieśmiertelny- Persefona pilnuje Hadesu. Możemy iść!
Brat Zeusa i Posejdona przeteleportował ich na powierzchnię Ziemi, skąd mieli dostać się do Obozu Herosów.

I jak Wam się podoba ten rozdział? Co Wy na to, że Hades jest po stronie naszych bohaterów?
Komentujcie!

Rozdział 16 3 To jest właśnie plan Aresa, czyli więcej o Luke’u

Przed chwilą zmieniłam obrazek w tle strony na taki sam, tylko większy. Napiszcie mi proszę, czy jest mniej rozpikselowany. Na moim teledonie zdjęcie ma mniejszy rozmiar i nie widać, czy na komputerach dobrze wygląda.

Do ~Nikky: Dziękuję za podesłanie linka do większego obrazka. Mam nadzieję, że już działa.

Cała nasza ósemka obróciła się w stronę, z której dobiegał głos. Należał on do chłopaka z mojego snu. Teraz blondyn nie wyglądał jak bezdomny. Ubrany w ciemne jeansy, T-shirt z nadrukiem przedstawiającym harpię chowającą się za drzewem i białe Converse sprawiał wrażenie zwykłego dwudziestokilkulatka.
- Spokojnie, przyszedłem, żeby wam pomóc- ciągnął nieznajomy- Żałuję tego, co zrobiłem.
- Nie chcemy tego słuchać. Wynoś się!- wrzasnęła Annabeth.
- Rozumiem, że mnie nie znosicie. Ale chcę wrócić do Obozu.
- Nie, Luke.- kontynuowała córka Ateny- Idź z tąd i nigdy nie wracaj.
- Dobrze. Pójdę sobie. Tylko mam dla was informację, która może się przydać.
Spojrzałam najpierw na Leona, który przewrócił oczami, a potem na Jasona, który nerwowo stukał palcem o kolano. Następnie przeniosłam wzrok ponownie na Castellana.

- No więc…- zaczął chłopak- Była was dziewiątka. Teraz Percy jest w Hadesie.- to niesamowite, jak wieści o wojnie rozchodzą się z prędkością światła- Aha, nie słyszeliście pewnie o wiadomości z Obozu Jupiter?
- Jakiej wiadomości?- spytałam- Przysłali wiadomość?
- Tak, kazali Hazel i Frankowi- tutaj przerwał i popatrzył na wymienioną dwójkę- To wy, tak?
- To my.- powiedział Zhang.
Luke mówił dalej:
- Kazali wam wrócić do rzymskiego Obozu. Dlatego zostanie tylko: Annabeth, Piper, Jason, Leon, Jennette i Diana. Ares chce, żeby w bitwie brało udział mniej półbogów. Próbuje rozbić armię herosów.
- Nie kłamiesz, Luke?- Chase zrobiła tzw. wielkie oczy.
- Nie. Naprawdę jestem po waszej stronie.
- No dobrze. I tak proszę cię o opuszczenie Obozu Herosów.
- Rozumiem. Ann, nie miej do mnie żalu.- popatrzył na dziewczynę-Dokopiemy Aresowi.- puścił jej oczko, uśmiechnął się i poszedł.
- W razie czego, chętnie wam pomogę- krzyknął jeszcze, a potem pobiegł do wyjścia.

Komentujcie :-)

Pytania i info do czytelników!

Mam kilka pytań do wszystkich, którzy czytają tego bloga.
1. Chcecie dzisiaj następny rozdział? Mam już napisany. Czekam na komentarze pod ostatnim rozdziałem.
2. Co sądzicie o nowym wyglądzie strony?

Niektórzy z Was mogli się jeszcze nie zorientować, dlatego napiszę. Wasze komentarze trafiają najpierw do mnie, do przejrzenia, a dopiero później na stronę! Kiedyś jedna z czytelniczek powiedziała mi, że napisała komentarz, a pół godziny później weszła znowu na bloga i nie było go pod rozdziałem, więc napisała następne. W ten sposób zobaczyłam 4 takie same opinie.
Wolę Wam to napisać, niż później kasować 10 powtórek komentarza :-) .

Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi
Autorka

Rozdział 15 3 Percy, wujek i nieznajomy

Rozdział dedykuję mojej przyjaciółce ~Dianie. :-)

Zaczęliśmy rozmowę.
- Czego, heroski?!- wrzasnęła Clarisse.
- Gdzie jest Percy?!- odwrzeszczałam.
- Nie nas o to pytaj!
- Dawaj Aresa do iryfonu!- rozkazałam.
- Nie rozkazuj mi!
- Megan!- powiedziałam do dziewczyny, która do tej pory siedziała cicho. Teraz też nie odpowiedziała.
- Megan!- powtórzyłam głośniej.
- Jennette… Nie.- pisnęła, a w jej oczach widziałam smutek. Wtedy dołączyła się Annabeth.
- Chcemy porozmawiać z Aresem.
- Trudno!- zawołała starsza córka boga wojny. Po chwili jednak zniknęły z ekranu, a my zobaczyliśmy…
- Oj, heroski. Domyślam się, że chodzi o Jacksona.- ocenił Ares z podstępnym uśmieszkiem na ustach.
- Co zrobiłeś z Percym?!
- Wysłałem go na wakacje do wujka.
- Wujka?
- Wujka Hadesa. Powinien spędzić trochę czasu z bratankiem, jak rodzina.
- CO TAKIEGO?!
- Spokojnie. Wypuszczę go po bitwie. Cześć.
Obraz zniknął.
- No nie…- zaczęła Ann- Miałam się z nim naradzić przed wojną…
- Nie powiedziałam mu o Luke’u!- wymknęło mi się.
- Masz na myśli Luke’a Castellana?- zdziwiła się córka Ateny.
W tym momencie do Wielkiego Domu wpadli nasi przyjaciele.
- Już jesteśmy! Co się stało?- spytał Leo.
- Percy jest w Podziemiu.
Opowiedziałyśmy im w skrócie całą historię, a potem odpowiedziałam na pytanie siostry Diany.
- Tak, chodziło o tego chłopaka.
- Znasz go?
- Śnił mi się.
- Dobrze, że nie przyszedł do Obozu.- uznała Chase- To byłaby katastrofa.
- Katastrofy też się zdarzają, Annabeth…- odezwał się za nami nieznajomy głos…

Czekam na Wasze komentarze.

Wygląd bloga

Możliwe, że już zauważyliście, że strona wygląda trochę inaczej. Zmieniłam kolor tła i tekstu. Jednak nic poza wyglądem bloga się nie zmieniło. Opowiadania będą dalej pisane, a następny rozdział dodam jutro lub pojutrze.

Pozdrawiam czytelników
Youla

Rozdział 14 3 Gdzie jest Percy?!

Wstałam rano, ubrałam się i miałam właśnie wychodzić z domku, kiedy zobaczyłam, że na dworze pada deszcz. Jak to możliwe?- pomyślałam- W Obozie nigdy nie pada. Obróciłam się i zaczęłam mówić:
- Percy, wstawaj. Na dworze pa… – Zaniemówiłam. Mojego brata nie było w jego łóżku.
- Percy?- zawołałam- PERCY!
Nic. Obeszłam cały dom, w tym piwnicę, a Jacksona nigdzie nie było. W końcu poszłam na śniadanie myśląc, że syn Posejdona zgłodniał i wstał wcześniej. Zdziwiłam się, gdy nie zastałam go w stołówce. Na szczęście przy jednym ze stolików siedziały Annabeth i Diana. Podbiegłam do nich.
- Cześć, dziewczyny.- zaczęłam mówić- Nie widziałyście Percy’ego? Nie ma go w domku.
- Nie.- odparła Diana- Tutaj też go nie było.
- Zaczekaj, jak zjemy to pójdziemy go poszukać.
- Dobrze, idę coś zjeść.
Po śniadaniu przeszłyśmy się po Obozie, ale nigdzie nie znalazłyśmy mojego brata. Byłyśmy właśnie w drodze do Wielkiego Domu, kiedy Ann się zatrzymała.
- Na Hadesa…- jęknęła.
- Co się stało?
- Dziś w nocy śnił mi się Ares.- oznajmiła starsza córka Ateny- Powiedział, że z Obozu zniknie coś ważnego, co pomogłoby nam na wojnie.
- Szkoda, że zapomniał dodać, że tym czymś będzie Percy.

- Co takiego?!- krzyknął Chejron, gdy dowiedział się o planie Aresa- Zadzwonimy do nich.
Diana poszła po Leona, Jasona i pozostałą trójkę naszych przyjaciół, w tym czasie my próbowaliśmy uzyskać połączenie. Za każdym razem ktoś po drugiej stronie machał ręką i tym samym przerywał łączność. W końcu Annabeth zastosowała sztuczkę. Na ekranie pojawili się Megan, Clarisse i kilku synów boga wojny. Zaczęliśmy rozmowę.

Przeczytałeś- skomentuj.