Rozdział 27 3 Jaki ojciec taki syn

- Ann, widziałaś moją szczotkę do zębów?
- Nie, może Jennette widziała!
- Jen, widziałaś szczotkę do zębów?
- Czyją?
- Moją! Widziałaś?
- Nie, spytaj Annabeth.
- Nie, nie, nie! Dziewczyny, litości!- wrzasnął Casper, a my przybiegłyśmy do salonu- Percy, wracaj! Nie wytrzymam tu!
- Co się stało?- spytała Diana.
- Nie lepiej poszukać szczotki, zamiast pytać wszystkich czy ją widzieli?! Jest na stole w kuchni.
- Dziękuję, kwiatuszku. Nie denerwuj się.

Kiedy poszłyśmy na śniadanie, zauważyłyśmy, że w stołówce nikogo nie ma. Annabeth i Diana zajęły przy stoliku Ateny, ja usiadłam sama przy stoliku Posejdona. Po kilkunastu minutach bezczynnego siedzenia spytałam:
- Dlaczego jeszcze nikt nie przyszedł?
- Nie mam pojęcia- odparła Ann- Chodźmy sprawdzić.
-
- Idźcie same.- powiedziała Diana- Ja zaczekam, może ktoś przyjdzie.
- Dobrze, chodź Jen.- powiedziała Chase i wyszłyśmy ze stołówki.
- Gdzie najpierw idziemy?
- Może sprawdźmy domki.- wymyśliłam.

- Diana… Psst… Diana…
Dziewczyna obróciła się w stronę drzwi wejściowych. Zatkało ją.
- Idź stąd!- krzyknęła- Albo zawołam Chejrona!

- Diana!

- Nie odzywaj się! Idź stąd!

- Diana, daj spokój! Nie chciałem być zdrajcą! Ojciec mnie zmusił?

- A od kiedy ty słuchasz ojca?!

- Diana, proszę Cię. Mój ojciec jest po waszej stronie, więc ja też.

- Mam uwierzyć, że magicznie się nawróciłeś?!

- Wiem, że straciłem twoje zaufanie.

- Przeszedłeś na stronę Aresa tylko dlatego, że Jen wybrała Leona!

- Wiem, Diana. Przepraszam.

Szłyśmy ponownie w stronę stołówki. Chejron zrobił dodatkowe ćwiczenia, dlatego w stołówce nikogo nie było. Zanronił również herosom zbliżać się rano do naszego domku, żebyśmy odpoczęły po całej tej sprawie z Percy’m. Miałyśmy pójść po Dianę i razem przyjść na polankę na śniadanie na powietrzu.

Dotarłyśmy do stołówki. Otworzyłam drzwi i powiedziałam:

- Chejron zrobił ćwicze… Aaa!- wpadlam na kogoś. Odsunęłam się i popatrzyłam na osobę stojącą przede mną.

- Jennette.- powiedział chłopak.

- Cześć, Nico.

Blog się popsuł

Cześć Wam
Napisałam następny rozdział, ale coś się chyba zepsuło u administratorów, bo nie mogę się zalogować z komputera ani aplikacji. Nie da się napisać dłuższego wpisu, ponieważ nie można kliknąć ostatniej linijki tekstu.
Postaram się coś z tym zrobić, ale nie wiem, kiedy wstawię następny rozdział.
Pozdrawiam
Autorka

Już 10000 wyświetleń

Cześć Wam! Dobiliśmy do 10000 wyświetleń! Dziękuję! Z tej okazji wybierajcie:
- Dodatkowe opowiadanie, o dowolnym bohaterze lub bohaterach bloga
- Konkurs albo quiz
Piszcie w komentarzach pod tym postem lub na blogu, a jedną z tych rzeczy wstawię na bloga.
Jeszcze raz dziękuję!

Rozdział 26 3 Chwilowa przeprowadzka

Okazało się, że w czasie, gdy ja i Leo siedzieliśmy w piwnicy, Ares zdążył podpalić Wielki Dom i dwa domki obozowiczów: Ateny i Apollina. Udało się ugasić ogień, ale domki są zniszczone. Sprawca zamieszania uciekł do lasu.
- Jennette, Leon, Diana, Annabeth, Jason, Piper! Chodźcie do mnie!- krzyknął Chejron. Po chwili spotkaliśmy się z nauczycielem przy jeziorze.
- Sytuacja z Aresem… hm… nie… Nie ważne.- Chejron, zdenerwowany wojną, motał się we własnych słowach- Było was dziewięcioro. Hazel i Frank musieli opuścić Obóz. Cas… Casper zmienił się w kwiata, Jennette ma złamaną rękę. Percy’ego porwano. Dobrze, że Hades jest po naszej stronie, ale Ares ma jeszcze innych sojuszników i armię potworów. Zapomniałbym o spalonych domkach. Annabeth i Diana, zamieszkacie na jakiś czas z Jennette. Wracając do Aresa…
- Chejronie- przerwała Piper.
- Zaraz, dziecko.
- Chejronie!- powtórzyła głośniej, a wystraszony Jason spojrzał na nią- Za panem!
W tym momencie na centaura wpadł pędzący ognisty rumak i popchnął nauczyciela do jeziora. Centaur zaczął dławić się wodą, a płonący koń poleciał tuż nad taflą wody, odbił się od niej i po chwili zniknął w chmurach.
Woda na moje życzenie uniosła Chejrona i położyła go na brzegu jeziora. Odkaszlał, wytrzepał się i zaczął mówić dalej.
- Do armii Aresa przyłączył się jeszcze jeden bóg. Nie wiemy tylko, który. Dobrze, musimy czekać aż Ares przyjdzie do Obozu. Ja idę się wysuszyć, a wy wracajcie do domków.

- Cześć, Casper.- przywitałam się wchodząc do domku i niosąc dużą torbę z rzeczami Diany.
- Cześć. Co one tu robią?- wskazał liściem na córki Ateny.
- Aresa spalił nasz domek i musimy tutaj zamieszkać do czasu jego naprawienia.
- Skoro musicie. Jak ja tu wytrzymam z babami?- spytał sam siebie.
- Baby nie są aż takie złe, kwiatuszku.- powiedziała Annabeth i usiadła na łóżku Percy’ego.

Jak myślicie, który bóg przyłączył się do Aresa? Proszę o komentarze.