Rozdział 29 3 Ogień i woda to Aresa szkoda

Prawa autorskie do wierszyka zastrzeżone.

Na polanę zbiegli się pozostali obozowicze, w tym wyrocznia, Rachel. Stanęła w pierwszym rzędzie, jej źrenice się powiększyły. Zaczęła komentować wydarzenia.

Kiedy Leon w bitwę Obóz wkopał
Sam był wesoły, chwycił za mopa,
Mopem uderzył w twarz wojny boga
Nagle zapanowały strach i trwoga.
Ares po ciosie szybko się zbiera
I rzuca nożami w naszego przyjaciela
Potem Jen dołącza do Leona
Kto pokona boga, jak nie ona?
Bronią się dalej, Jason już leci
Chejron przez tłum się pcha.
-Z drogi, dzieci!
Wtedy armia Aresa do lasu dociera
I między drzewami prędko się przedziera.
Dzieci boga wojny zza drzew wyskakują
Gotowe do bitwy swe miecze wyjmują.
Rannych półbogów zbyt szybko przybywa
Dlaczego nasz Obóz z Aresem przegrywa?!
No dalej, szybciutko, do bitwy, herosi!
Wygrajcie z tym bożkiem, nie dajcie się prosić!
Bóg mieczem Jasona zaatakował
Nieprzytomny chłopak w dal poszybował.

- Jason!- krzyknął Leo.
- Gdzie jest Hades?!- wrzasnęła Annabeth.
- Hadesa wezwała Persefona!- odparł Chejron- Musiał wracać do Podziemia.
Większość półbogów zajęła się pomocnikami Aresa, jedynie Leon, ja, Annabeth, Diana, Piper, kilku innych herosów i Chejron przypadliśmy na boga wojny.
- Leo!- zawołałam. Wpadłam na pewien pomysł- Daj trochę ognia!
- Jasne!- odpowiedział i podpalił sobie rękę- Odpal sobie.
Stworzyłam wodną kulę, ustawiłam nad dłonią Valdeza. Po chwili woda była gorąca. Wycelowałam pocisk w kierunku Aresa i…
- Aaa!- oberwał w nogę. Rachel zawyła:
- Super, Jennette! Świetne zagranie!
Dziś Ares wrzątkiem dostanie lanie!
Po chwili ja i syn Hefajstosa przygotowywaśmy więcej wrzących pocisków i rzucaliśmy nimi w przeciwnika.
- No widzisz, Leon.- powiedziałam, kiedy rozdawaliśmy kule innym herosom, żeby rzucali z nami w Aresa i jego pomocników- Doskonale sobie radzimy, we dwójkę.
- Oczywiście!- odparł mój przyjaciel- Wreszcie zrozumiałem to powiedzenie: Półbóg dodać półbóg równa się cały bóg!
Zaczęłam się śmiać. Z oddali słyszałam krzyki naszych kolegów. Zrozumiałam tyle, że zaczyna brakować im osób do pomocy. Chejron chyba też to usłyszał, bo rozkazał, żeby obozowicze, którzy nam pomagali poszli pomóc reszcie.
W ten sposób zostaliśmy tylko centaur, ja, Leo, Diana, Annabeth i Piper. Ann udało się zranić boga w rękę.
- Nie damy rady z Aresem!- wrzasnęła Piper, a później, za tą chwilę nieuwagi, oberwała mieczem.
- Piper!- zawołała Diana, a nasz przeciwnik zaczął się śmiać.
- Coś ty jej zrobił, głupi bożku?!- usłyszęliśmy głos Jasona. Chłopak szedł powoli w naszym kierunku z obandażowaną nogą.
- Jason, nie dasz rady walczyć! Wracaj do domku!- rozkazała Chase.
- Nie wracam! On zrobił krzywdę Piper!
Po chwili syn Zeusa dostał w ramię mieczem.
- BYŁO SIĘ WTRĄCAĆ, GRACE?!- ryknął Ares.
- Jakbym był potrzebny, krzyczcie!- powiedział Jason i poszedł. Ares wysłał za nim kilka płonących sztyletów. Trafiony heros upadł na ziemię.
- Niech mu ktoś pomoże!- zawył Chejron, odbijając tarczą palące się noże. Do brata Thalii podbiegło dwóch herosów i pomogło mu dojść do domku.
Ares zaczął się śmiać, gdy nagle dostał w brzuch diamentem.
- 10 punktów!- wydarła się stojąca kilka metrów za nami Hazel, a Frank zamienił się w rój pszczół- Przyjaciele muszą sobie pomagać, co nie?

I jak? Długi rozdział wyszedł. Jak myślicie, czy Obóz wygra? Co z Percy’m?
Czekam na komentarze.

Rozdział 28 3 Najpierw pomyśl, potem powiedz.

- Nico, co ty tu robisz?!
- Przyszedłem pomóc wam pokonać Aresa.
- Z tego co pamiętam, byłeś po jego stronie. Nie chcemy twojej pomocy.
- Jen…
- Jennette. Dla ciebie Jennette.
- Jennette, jestem po stronie Obozu.
- Ja mam Ci uwierzyć?! Oszukałeś nas, przez twoją głupotę wszyscy się kłócili!
- Przepraszam! Naprawdę jestem po waszej stronie!
- Wynoś się! Wynoś się z tego Obozu!
- Przepraszam! Chciałbym pomóc Obozowi w bitwie.
- Nie chcemy twojej pomocy.
W tym momencie usłyszęliśmy głosy półbogów wracających z ćwiczeń.
- Idę już, nie chcę, żeby Chejron mnie zobaczył. Pamiętaj, Obóz wygra nawet bez Percy’ego.
- Właśnie, Nico! Co z Percy’m?
- U niego wszystko ok. Muszę iść, powodzenia.
- Cześć.
Chłopak zniknął. Do stołówki wszedł Leon, za nim Jason i Piper.
- Cześć, dziewczyny!- zawołał Valdez- Co macie takie miny?
- Rozmawiałyśmy przed chwilą z Nico Di Angelo.- wyjaśniła Diana.
- Co takiego?! Wszystko ok?
- On powiedział, że jest po naszej stronie.- oznajmiłam.
- Jen, nie mów, że mu wierzysz?- wtrącił się Jason- To zdrajca, pamiętasz?
- Nie wyglądał jakby kłamał.
- To oszust! Kłamstwo ma opanowane do perfekcji!
- Dlaczego znowu się przez niego kłócimy?- spytała Annabeth.
- Będę ostrożna.
- Dobrze, uważaj na tego chłopaka.- rozkazał Leo- A teraz chodźmy coś zjeść.
Po chwili przyszli pozostali obozowicze i zaczęliśmy jeść śniadanie. Po posiłku wszyscy zebrali się na polanie, a Chejron zaczął mówić.
- Na razie Ares kryje się w lesie. Nie wiem,
kiedy zaszczyci Obóz swą obecnością. Nie przeszukujemy lasu, on właśnie tego chce.

- CHCECIE JUŻ PRZEGRAĆ Z WIELKIM ARESEM?!- ryknął niski głos z pomiędzy drzew.

- Tak!- wrzasnął Leo, bez wcześniejszego przemyślenia.

- DOBRZE, HEROSKI! MOJA ARMIO ARESA, PRZYGOTUJCIE SIĘ!

- Leon, co ja ci mówiłam?- przypomniałam szeptem synowi Hefajstosa, gdy ustawialiśmy się w szyk obronny wymyślony przez Chejrona.- Najpierw myślisz, potem mówisz.

I jak Wam się podoba rozdział? Co sądzicie o roztrzepaniu Leona? Czy Obóz poradzi sobie bez Percy’ego?