Rozdział 4 4 Rozmowa z Leonem

- Dlaczego wy nie widzicie, że on kłamie?!
- Nie tak głośno!- syknął Jason nerwowo obracając głowę w stronę okien.
Chłopak siedział na moim łóżku razem z Piper, Frank i Hazel zajmowali posłanie Percy’ego. Diana rozsiadła się na parapecie. Leon chodził po pokoju, a Casper obrócił pustą doniczkę i zrobił sobie z niej krzesełko. Ja opierałam się o drzwi.

- Na Hadesa, przecież wszystko, co on powiedział, to kłamstwo!
- Skąd możesz to wiedzieć?!- krzyknęła Diana. Wszyscy spojrzeli na nią zszokowani. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, jak krzyczy.
- Wiesz…- zaczęłam.
- Nie broń go, Jen! Wiem, że Nico mówi prawdę!
- Skąd możesz to wiedzieć?!- wrzasnął Leo.
- Cicho, harpie patrolowe!- wtrącił Jason przykrywając jego i Piper kołdrą, tak, by harpie pomyślały, że na łóżku ktoś śpi. Frank zrobił to samo. Casper wcisnął się w kąt pokoju, a Diana zeskoczyła z parapetu.
Zauważyłam, że Leon w ogóle nie przejął się informacją o pojawieniu się obozowej straży. Była noc, więc gdyby nas zauważono z pewnością nie byłoby miło. Podbiegłam do niego i wciągnęłam go do łazienki.

- Co jest?!- warknął.
- Straże.- odparłam i uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie chłopak nie usłyszał co mówił Grace, bo był zbyt zamyślony.
- Aha.- mruknął i zaczął krążyć po pomieszczeniu.
- Leo.- zatrzymałam go kładąc mu rękę na ramieniu- Co się dzieje?
- Nic.- zdjął z siebie moją rękę i podszedł do niewielkiego okna. Oparł się o parapet i wpatrzył w jasny, okrągły księżyc.
- Leo.- powtórzyłam podchodząc do niego- Przecież widzę, że coś jest nie tak.
- Wierzysz mu?- spytał cicho. W jego brązowych oczach ujrzałam niepewność.
Westchnęłam.
- Nie wiem. Był moim przyjacielem, chciałabym ponownie mu zaufać… Ale dopóki nie odnajdziemy Percy’ego i Hefajstosa, dopóki to wszystko się nie skończy… chyba nie będę w stanie.
- Rozumiem.
- A ty? Co o tym myślisz?
- Szczerze… mam do niego żal, że tak perfidnie nas oszukał, a teraz śmie przychodzić i mówić zwykłe ,,przepraszam”. Nie dociera do niego, że przez jego głupotę każdemu z nas mogło stać się coś złego. Tak nie zachowują się przyjaciele.

Zamilkł. Staliśmy w łazience przy parapecie, w środku nocy, i obserwowaliśmy księżyc w pełni. Nie wiem, ile minęło czasu, ale postanowiłam się odezwać.
- Nie dziwi cię, że Diana wierzy Nico?
- W sumie to nie. Na pierwszy rzut oka widać, że mają się ku sobie.
- Tak uważasz?
- Jasne, tylko biorąc pod uwagę inteligencję pana Di Angelo, nie wiem, czy to dobrze.
Zaśmiałam się. Valdez pokazujący swoją wrażliwość zniknął.
Zawsze, gdy Leon miał jakiś problem, obracał wszystko w żart, a ja znałam go już na tyle, żeby wiedzieć, co go trapi.
- Nie rozmawiajmy o Nico. Wiem, że go nie lubisz.
- Tu nie chodzi o to, czy go lubię czy nie! Oszukał nas! Zastanawiałaś się, co by było, gdyby nie udało się wyjaśnić, że nie jesteś szpiegiem? Możliwe, że nadal byłabyś w niewoli, oczywiście gdyby Zeus wcześniej nie zabił cię za spiskowanie przeciwko niemu!
- Wiem, Leo. Też jestem na niego zła za to, co zrobił!
- Ale chcesz mu zaufać!
- Bo był moim przyjacielem!
- Widocznie był lepszym przyjacielem, niż ja.- ocenił patrząc mi w oczy.
- Wcale nie! Dlaczego tak myślisz?
- Bo chcesz zaufać jemu, a mnie nie chcesz uwierzyć, że on kłamie.

Nie mogłam się odezwać. Co on sobie myślał?! Skąd mógł wiedzieć, że Nico na pewno kłamie?!
- Możesz śmiało nazywać się idiotą, skoro nie widzisz, że to ty jesteś moim najlepszym przyjacielem! A gdybyś chciał, może mógłbyś być kimś wiecej…
Powiedziałam za dużo. O wiele za dużo. Po co w ogóle z nim rozmawiałam?! Teraz musiałam szybko coś wymyślić. Wybrałam najprostszą opcję.

Valdez zamrugał kilka razy, jakby nie dotarło do niego, co usłyszał, a ja w tym czasie znalazłam się przy drzwiach. Wypadłam z łazienki i trzasnęłam nimi, zostawiając zaskoczonego Leona samego.

Proszę o komentarze.

2 Komentarze

  1. OMG!!!!!!!
    Super!!!
    Poooooprostu bomba!!!
    Normalnie nie mogłam oddychać.
    Ale napięcie…
    Jen i Leoś <3
    Diana i Nico<3
    Czekam na next!!!!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.