Rozdział 5 4 Tajemniczy karton

- Cześć- mruknęłam siadając do stołu. Casper zajadał się niebieskimi naleśnikami. Powiedział coś do mnie, ale nie zrozumiałam, gdyż mówił z pełnymi ustami.
- Muszę cię nauczyć dobrych manier.- oceniłam.
- Kwiaty nie muszą ich znać!- zawołał upuszczając widelec z nabitym kawałkiem naleśnika na stół.
- Casper, zwracasz na nas uwagę!- syknęłam. Co jak co, ale tego dnia zainteresowanie obozowiczów moją osobą nie było mi potrzebne.
Połknął kawałek placka, który przed chwilą leżał na stole, a później wyjąkał ,,Przepraszam”.
- Wiesz…- zaczęłam- Gdy Percy wróci, zrobię dla was kurs dobrych manier.
Posłał mi pokrzepiający uśmiech, a ja zrozumiałam, o co mu chodzi.
,,Gdy Percy wróci”. Nie mogliśmy dopuszczać do siebie myśli, że nie zobaczymy go już w Obozie.
- On ma się dobrze, jest silny.- usłyszałam ciepły głos Caspra.
- Możliwe… Ale pozostaje jeszcze sprawa Annabeth.
- Na pewno nie będzie tak źle, ona też wróci. A jeśli nie, wtedy coś się wymyśli.

Casper zdecydowanie miał rację mówiąc ,,Coś się wymyśli”. Jason, Frank i Leo naprawdę coś wymyślili, ale czy był to dobry pomysł…

- Nie wniesiecie tak tego!- zawołała Hazel.
- Obracamy, na trzy!- odkrzyknął Jason – Raz… dwa… trzy!
On i Frank zdążyli odwrócić wielkie pudło, ale Leon widocznie nie miał takiego refleksu, bo róg kartonu spadł mu na stopę. Zawył z bólu, ale dzielnie podniósł swój bok pudełka i ruszył razem z pozostałą dwójką chłopaków w stronę drzwi.
- Czekajcie, otworzę!- zaproponowałam i podbiegłam do wejścia jednocześnie wyciągając niewielki klucz z kieszeni.
- Dobra, Leo idzie przodem!- zarządził Grace, a Valdez posłusznie wysunął się przed nich- Frank, trzymaj tył! Musimy wejść po schodach!
- Trzy schodki to prawdziwe wyzwanie.- zakpił Leon.
- Jak się na nich przewrócisz i przygniecie cię karton, to zostanie z ciebie miazga!- odparł Jason.
Weszłam pierwsza do domku nr 3 i przytrzymałam drzwi, by się nie zamknęły.
- Na trzy!- usłyszałam wołanie.
- Och, przestań już z tym ,,na trzy!”- jęknął syn Hefajstosa- Po prostu to wnieśmy.
Grace westchnął i wzruszył ramionami.

Stuk!
- Leo, co ty robisz?!- krzyknął Jason.
Stuk!
- Nie wniesiecie tak tego.- powiedziała Diana.
Stuk!
- Casper!- zawołałam brata.
- Co?- spytał zza ściany.
- Może byś pomógł?!
Stuk!
Po chwili wyszedł z łazienki na boso, ubrany w zielone spodenki do kolan i białą koszulkę. Włosy miał jeszcze mokre.
- Pomogę wam, chłopaki!- zaoferował podbiegając do nich. Pomógł Leonowi wciągać karton do domku tak, żeby nie uderzyć nim ponownie o futrynę.
Wspólnie postawili pudło na środku pokoju.
- Gotowe.- Jason otarł pot z czoła- Nareszcie.
- To ja wracam do łazienki, nie zdążyłem umyć włosów- odparł Hammerson.
- Sluchajcie… Czy to na pewno bezpieczne?- spytałam.
- Zostało sprawdzone, nawet Chejron wie, że to tu przynieśliśmy.
- Chodzi mi o to, czy nie ściągnie nam tu potworów?
- Nie martw się, jesteśmy w Obozie.- powiedział syn Zeusa- Tu zawsze jest bezpiecznie.
- Pod warunkiem, że za twoją zasłoną nie czai się bóg, który chce cię zabić!- wtrącił Casper zza ściany.

- To co, odpakowujemy?- spytała Piper.
- Tak, nie ma co czekać.
Ja i reszta dziewczyn zabrałyśmy się za odklejanie taśmy klejącej, chłopcy za cięcie kartonu. Kilka minut później w miejscu, w którym znajdował się tajemniczy pakunek, stał stary, zwyczajny telewizor.
- Nie zniszczył się podczas transportu?- spytała Hazel.
- Nie! Oczywiście, że nie!- zawołał szybko Leo, po czym zaśmiał się nerwowo.

- Uwaga, uwaga!- zaczął Frank unosząc do góry pilota- Chwila prawdy.
- Ja chcę nacisnąć! Daj mi nacisnąć!- zadrwił Leo podskakując do góry z wyciągniętą ręką.
- A przycisk na pilocie naciśnie…- zrobił werble- Sam nie wiem, kto chce?
- Niech Diana naciśnie.- zaproponowałam- W końcu chodzi o jej siostrę.
Przyjaciółka przytaknęła, więc Zhang oddał jej pilota.
- Trzy… dwa… jeden… Pstryk!- powiedziała, a na ekranie pojawił się wysoki Amerykanin podający poranne wiadomości.
Wszyscy się uśmiechnęli.
- Dobra, to teraz przejrzyjmy kanały i miejmy nadzieję, że nie powiedzą nic o Annabeth…

Liczę na Wasze komentarze :)

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.